Kolej na sieć. Sieć kolejowa Rumunii

  • by

Mapa rumuńskiej sieci kolejowej wygląda jak ludzki mózg, który treści ciągnie z Bałkanów (Serbia), zachodu (Węgry, kiedyś państwo habsburskie), skrzyżowania Europy z Azją (Bułgaria) i wschodu (Mołdawia i Ukraina). Jej tory łączą góry z nizinami i morzem oraz piękne historyczne miasta z dwudziestowiecznym gigantyzmem i szarością. W tamtejszych pociągach krążą opowieści i wampirach i Drakuli. Ślady krwi widoczne są zwłaszcza na stacji w Jassach (Iasi). Możemy o nich poczytać na tablicy pamiątkowej, ewentualnie zobaczyć ją w postaci towarowych wagonów, wstydliwie ukrytych na uboczu stacji. Gdyby ruszyły, zawiozłyby nas do mrocznego czerwca 1941 roku i raz jeszcze ukazały mroczny aspekt kolei, kojarzonej z najtragiczniejszymi epizodami historii.

            Rządzący wówczas w Rumunii faszyści wpadli na makabryczny pomysł, aby raz na zawsze pozbyć się żydowskich współobywateli. W Jassach zastosowano do tego pociągi. Wepchnięto na tamtejszym dworcu kolejowym około pięć tysięcy Żydów do wagonów  towarowych. W niektórych z nich stłoczono nawet sto osób, po czym uruchomiono dwa transporty. Przez osiem dni ta karawana śmierci krążyła po okolicy, przy czym rozkazy były jasne: pociągi miały jechać jak najwolniej, aby jak najwięcej osób zmarło z powodu udaru cieplnego, braku powietrza, głodu i pragnienia.

            W tym akcie ludobójstwa wzięli udział rumuńscy kolejarze, policjanci i żołnierze oraz cywile z miejscowości, przez które przejeżdżały te makabryczne składy. Nieliczne akty człowieczeństwa (jak postawa Viorici Agarici, wolontariuszki Czerwonego Krzyża z miasta Roman) utonęły niestety w morzu hańby. Gdyby więc na mapie kolejowej Europy szukać jądra ciemności, dworzec w Jassach mógłby być jedną z kandydatur. Wielce to przykre, bo wolałbym, aby rumuńska sieć kolejowa przywoływała wyłącznie obrazy Dunaju i majestatycznych gór, pomiędzy którymi wiją się stalowe szlaki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.