Ta komedia grozy jest prawdziwym wehikułem czasu. Z roku 2024 przenosi nas w późne lata osiemdziesiąte minionego stulecia, ożywiając nieco szalonego ducha tamtej epoki . Film Tima Burtona to kolejny popis wyobraźni reżysera. Ale dla mnie najważniejszy jest motyw pociągu, którym dusze zmarłych podróżują do stacji Zagrobie. Do wyboru mamy jeszcze inne lokalizacje poza stacją węzłową: niebo, piekło i szarą przestrzeń pośrednią dla niezdecydowanych i niedookreślonych. Istnieje co prawda znaczne ograniczenie: ktoś inny określa cel podróży, ale pociąg to pociąg, a w nim może przecież zdarzyć się wszystko, jak stwierdził znany podróżnik Paul Theroux. To domniemanie jest tym bardziej uzasadnione, że w filmie występuje ktoś o takim nazwisku. A skoro kolej kursuje nawet w zaświatach, jest nadzieja, że nigdy nie umiera również idea Chrisa Tarranta: każda podróż pociągiem to wyprawa. W nieznane, oczywiście.