Kolej na film. „Pociąg” 1959

Film w reż. Jerzego Kawalerowicza pt. „Pociąg”  wpadł mi w ręce dopiero kilkanaście lat temu. Nie pamiętam, czy widziałem go kiedyś w telewizji. Możliwe, że tak było. Ale „Pociąg” należy do dzieł, do których chyba trzeba dojrzeć. Najpierw moją uwagę przykuła gwiazdorska obsada: na ekranie zobaczymy Leona Niemczyka, Lucynę Winnicką, Zbigniewa Cybulskiego oraz plejadę innych znakomitych aktorów. Razem z lekarzem Jerzym, Martą i Staszkiem odbędziemy długą (bo pełną gwałtownych, choć kameralnych emocji) podróż z Łodzi na Hel. Z punktu widzenia maniaka kolejowego oczywiście najważniejsze jest to, że historię życia tych bohaterów poznajemy w mikrokosmosie wagonu sypialnego. Możemy przyjrzeć się typowym postaciom podróżnych: znudzonej mężatce, flirtującej z przypadkowo poznanymi mężczyznami, prawnikowi, który każdą chwilę wykorzystuje, by ćwiczyć mowę obrończą, sędziwemu księdzu, który nie do końca orientuje się, czy jest jeszcze na ziemi czy już w niebie. Są także pracownicy kolei, których poznajemy od bardzo ludzkiej strony, gdy rodzą się między nimi nieformalne więzi. Ale za sprawą głównych bohaterów szybko zorientujemy się, że w tytułowym pociągu jadą też nierozłączni bliźniacy z antycznej mitologii – Eros i Tanatos. Bo  „wszyscy ludzie chcą być kochani, lecz nikt nie chce kochać”. Jerzy nie może otrząsnąć się po śmierci nastoletniej pacjentki, którą próbował ratować po próbie samobójczej. Marta uwikłała się w romans ze Staszkiem, ale postanawia  uporządkować swoje życie i wrócić do niekochającego męża. Kieruje nią rozsądek i dlatego pozostaje głucha na rozpaczliwe prośby Staszka, by nie zabijała uczucia, które ich połączyło.  Chłopak, zakochany po uszy, lekceważy śmierć i różnymi sposobami stara się dostać do wagonu, którym podróżuje Marta, by próbować odzyskać jej serce. Wsiada do pociągu bez biletu, podczas jazdy przeskakuje po stopniach wagonów, wiesza się u okna i płacze, i prosi, i lamentuje, i przeklina dziewczynę, gdy wreszcie dotrze do niego, że jest już po wszystkim… Tymczasem Marta i Jerzy podczas pełnej napięcia podróży zawierają szorstką najpierw, a potem coraz bardziej zażyłą przyjaźń. Może jest to coś więcej? Ale, gdy podróż się kończy, jak wszystko w życiu, świt rozwiewa złudzenia, że  szczęście może trwać dłużej niż tylko chwilę. Jak powiedział Jerzy Kawalerowicz: „Dopóki pociąg jedzie, wiele się może zdarzyć, lecz nad wszystkim ciąży fatum końca podróży” (K. Demidowicz, Pociąg dla dwojga [w:] Film 1999, nr 06). Oczywiście warto samemu obejrzeć to arcydzieło polskiego kina, delektując się czarno-białymi obrazami, bo to  studium psychologiczne ma wiele intrygujących wątków, a wszystkie zapętlone zostały w jak w starożytnej tragedii.

3 myśli na “Kolej na film. „Pociąg” 1959”

  1. Do you mind if I quote a couple ⲟf your posts as long
    as I ρrivide credіt and soᥙrces back to your website?
    My blog is in the very same area of interest as yourrѕ and my users would reаlly
    benefit from a lot of tthе information you provide here.

    Plаse let me know if this alгight wіth you.
    Thanks!

    1. Hi! I am sorry that I am only answering now, but yesterday I came back from a long train journey. Of course, I do not mind to quote the lyrics from my blog, since both of us are interested in the railway

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *