Pejzaże Kolejowej Prowincji. Linia nr 7 (218): do Smętowa

  • by

Do Smętowa kolej dotarła już w 1852 roku z Bydgoszczy, a pięćdziesiąt lat później piętnastokilometrowy szlak połączył je ze Skórczem. Pierwszy odcinek torów zniszczono podczas budowy autostrady A1 (2007), a w smutnym roku 2018 fizycznie zlikwidowano całą linię. Stacje w kolejności alfabetycznej: Kopytkowo, Mirotki, Skórcz, Smętowo, Stara Jania.

            Zatem w niedzielę 5 sierpnia 2007 roku wyruszamy  w ostatnią  trasę z (1.) do miejscowości na „S”, czyli tym razem do (5.) na szlaku Bydgoszcz – Gdańsk. Z miasta nad Szorycą kiedyś można było dojechać pociągiem także do Skarszew  (przez Starogard), ale teraz,  gdy przyjdzie  czas na tę podróż, będzie tylko wirtualna.

             Mijamy drzewo pożegnań i powrotów oraz dworzec. Przy peronie pierwszym stoją ubikacje i budynki gospodarcze, w tle widać przejazd na szosie do Warlubia i Kościerzyny. A teraz  przed  nami piętnaście kilometrów marszu przez zarośnięty tor. Po lewej rodziny kolejarzy uprawiają swoje ogródki,  aby życie uczynić znośnym. Cztery tory zbiegają się przed przejazdem w dwa. Przejazd nie ma już szlabanów , ale po lewej wciąż widoczne są zarysy dawnej strzelnicy . Po prawej, na wzgórzu, stoją domy z lat 70. i 80. XX wieku .  A przed nimi tzw. „belfort” – przedwojenny wielorodzinny dom kolejowy.

            Był to pierwszy budynek w tej części miasta. Nazwano go tak, ponieważ imponująca bryła na wzgórzu kojarzyła się z potężnymi twierdzami na pograniczu francusko-niemieckim. Wielu Pomorzaków służyło tam w armii kajzera, ale też walczyło w korpusach kronprinza w czasie bitwy pod Verdun w 1916 roku. Mogli oglądać to „najbardziej podziurawione miejsce na ziemi” (od lutego do grudnia spadło tam 36 milionów pocisków artyleryjskich!), przeżyli ogromną rzeź żołnierzy obu stron (poległo ponad 200 tysięcy Niemców i Francuzów, łączne straty to ponad 800 tysięcy zabitych, rannych, zaginionych), a wspomnienia stamtąd przekazywane były wśród weteranów w całych Prusach Zachodnich.

            Za przejazdem mamy już tylko jeden tor, z drewnianymi wciąż podkładami. Dopiero za zwrotnicą pojawiają się standardowe belki betonowe. Wysoka skarpa z prawej zasłania bloki na dawnej ulicy Świerczewskiego (dziś Pomorska i Ogrodowa) , natomiast z lewej widać domy „kolejowej”  ulicy Nowy Świat.            Ulice z obu stron kończą się mniej więcej przy słupku szlakowym 89,8. Wtedy po lewej pojawi się szkoła średnia nad brzegiem rzeczki Szorycy  z halą sportową z lat 60. ubiegłego stulecia, z przodu przedproża Borów Tucholskich  i pola z lewej, na wysokości szkoły z prawej strony leśna droga z Osieka  wchodzi do miasta. Ponoć przed wiekami tędy do Prusów pielgrzymował św. Wojciech, natomiast polny jej odcinek obsadzono jabłoniami pod koniec XIX lub na początku XX wieku. 

            Trzeba dodać, że na całej długości torów do Smętowa nie ma ani jednego słupa telefonicznego. Wszystkie zagospodarowano jakiś czas temu. Tor jest uczęszczany przez pieszych, jego środkiem biegnie ścieżka.  Za szkołą z lewej niepozorne mokradła kryją legendarny „Tempel”, w którym miejscowi dopatrują się albo zatopionego kościoła albo prehistorycznego grodziska. To pewnie głód wiedzy gna tam na przerwach tabuny uczniów z pobliskiej szkoły.

            Po prawej rozłożyła się najwyższa w okolicy góra (110,2 m n.p.m.), „gdzie osadnik Pinker” mieszkał, stąd nazywana „Pinkrem” albo żartobliwie „Pinkerbergiem”.  Przy 89,5 kilometrze mamy wąwóz, z prawej zbocza „Pinkra”.

            Z lewej powoli kończy się ulica Kociewska  i wyłaniają się zabudowania Ryzowia, gdzie od ponad stu lat straszy duch niemieckiego „farmazona”.  Zbliża się las,  rzut oka wstecz pozwoli nam ujrzeć wąwóz, wykopany kiedyś dla potrzeb pociągów ekspresowych, które Niemcy przed I wojną światową ( w latach 1902 – 1909) chcieli tędy pchnąć na trasie z Berlina przez Piłę do Królewca. Ślady tego projektu widać na szlaku do Szlachty (nasyp przygotowany na całej długości na dwa tory) i na obecnie opisywanym (tutaj prac ziemnych nie ukończono).  Po lewej stoi samotny dom,  po prawej góra się powoli obniża. Z osiedla Leśnego z prawej dochodzi polna droga,  za  nią po lewej zabagniona niecka.  Upał zaczyna się wzmagać.

            Przed lasem nasyp kieruje się w lewo,  jeszcze przed linią drzew kryje się w olszynie i wierzbinie rzeka Szoryca, przechodząca tu na lewą stronę torowiska  przy 89,0 kilometrze. Słychać tu kruki, co jakiś czas krążące nad torem.

            Widać Szorycę wypływającą z ostępów leśnych na pola pod miastem.  Z lewej droga zmierza do lasu. Oglądamy się na „Pinkerberg”,  następnie maszeruję pod las.  Skarpa z prawej stroszy grzywę  pola. Linia lasu z prawej  ma swe odbicie w tajemniczej kępie starych drzew, która kryje chyba ślady gospodarstwa pruskiego kolonisty, pokazanego na starej mapie okolic Skórcza.        Tor mknie brzegiem lasu w stronę przejazdu na Mieliczkach, którędy wiedzie droga z Ryzowia przez las brzegiem rynnowego jeziora do leśniczówki Czarne,  a także do Starej Jani, Markocina i Osieka. Po lewej migną dęby jak z obrazów Caspara Davida Friedricha.  Las z prawej kończy się łąką.  Cały czas zmierzamy w lewo,  przy 88,4 kilometrze  widząc za sobą wzgórze.  W tym miejscu zobaczymy resztki planowanego przez Niemców wiaduktu,  przejazd w stronę Mieliczek  i Ryzowia nad rzeczką Liską, dopływem Szorycy.   Później czekają na  nas pola z prawej  i lewej . Łuk toru staje się niemal niezauważalny. Za lewym ramieniem majaczy budynek szkoły podstawowej w Skórczu, wyniesiony na wzgórzu ponad bagnistą doliną miasteczka.  Po prawej zaś stronie fruwają kłęby ostów.  Daleko po lewej stronie linia drzew liściastych wyznacza przebieg szosy z (1.) do (5.) i Kolonii Ostrowickiej. Można jeszcze dojrzeć u jej kresu najwyższe dachy miasta.

            Mijamy cypel lasu na wzgórzu,  wędrujemy nasypem. Pola z obydwu stron zasłaniają widok. Z lewej w ziemniakach ustawiono strachy na dzikie świnie.  Tor jest dosyć mocno zarośnięty. Po lewej metalowa siatka o dużych okach grodzi pole,  idąc trochę dalej przez czystszy tor, docieramy do lasu,  który kolonizuje także lewą stronę szlaku. Skarpa z prawej nabiera wysokości, więc odpoczywamy w jej cieniu.  Tu wreszcie mam chwile wytchnienia od końskich much, które dotychczas miały  niezłe używanie.

            Po kilkunastu minutach  ruszamy dalej, przez drzewa po lewej widząc pola,  a z prawej ogrodzony las.  Za chwilę z lewej widzimy ciągnące się wzdłuż szosy gospodarstwa Miryc.  Las z prawej tak intensywnie wpycha się na tor, że wędrówka staje się drogą przez mękę.  Kiedyś można było dotykać tych drzew, ledwo wysuwając ręce przez uchylone okno pociągu.

             Po lewej na polach trwają żniwa.  Z prawej nadal szpaler lasu.  W pewnym miejscu olchy zupełnie zarastają tor. Towarzyszą im liczne paprocie,  a z lewej mokradła.  Cienisty las wlecze się wciąż z prawej,  porastając istną dżunglą  betonowe podkłady. Po lewej kończy się ona nagle,  ale z drugiej strony trzyma się nieźle. W tym miejscu niespodziewanie telefony komórkowe odzyskują zasięg.

            Las z prawej wreszcie się kończy.  Po lewej w oddali widać Skórcz  i szosę. Przed gospodarstwem z lewej  polny przejazd zaprasza prosto w leśny gąszcz o błotnistych drogach. Z tyłu wciąż widoczne są bloki miasta.  Z przodu mamy teraz równy stół nasypu, z lewej gospodarstwo,  z prawej pola pod (2.).    Przy 86,6  kilometrze szlaku  widać jeszcze (1.).  Obserwując domy Miryc z lewej, gdzie zaczyna swój bieg rzeka Liska, zbliżamy się do przejazdu przez pola z lewej  i prawej.  Przed nim rejestrujemy jeszcze polny przejazd z bulw kartoflanych  w kukurydzę.   Za nim tor powoli wspina się na wysoki nasyp.  Na torach leży tu sporo krowich placków. Jeszcze jedna polna droga, ścieżka środkiem pomiędzy szynami i czas przekroczyć szosę.

            Za nią tor wspina się na wysoki nasyp i biegnie w prawo.  Z lewej mijamy wielkie zbiorniki pasz, z prawej zostawiamy szosę,  z tej też strony widząc domy wsi.  Gospodarstwo po lewej wygląda jak zawsze nowocześnie, dalej w polach tkwią domy starsze.  Droga do Barłożna rozcina wieś, idąc w lewo.  Z przodu widać już przyczółki nieukończonego wiaduktu i ceglany dom,  zaś po lewej stronie toru stację w (2.) We wsi warto zauważyć pruską szkołę  koło remizy na skrzyżowaniu dróg, piękny dworzec z brukowanym placykiem  na skraju przepaści.

            Gdy opuści się stację, po lewej pojawią się rozległe pola  w wielokącie (2.) – Barłożno – Lipa Góra – Kościelna i Stara Jania.  Masywna wieża w Kościelnej Jani jest już częściowo widoczna na tle pól i drzew po lewej jak kamienno-ceglany słup postawiony nad brzegiem rzeki Janki. Zbliża się oszańcowany przejazd,  za którym z lewej leżą pola, a z prawej szosa pod drzewami.

             Idąc dalej, zatoczymy łuk w prawo,  obserwując wciąż przyciągającą wzrok wieżę, mijając z prawej kapliczkę przy rozgałęzieniu szosy do Gapicy, Markocina i Wycinek. Po lewej w pola mkną rowerzyści.  Nasyp jest tu czysty,  bo „od zawsze” wypasano na nim krowy. Po lewej tajemnicza wieża przygląda się żółtawemu kościołowi w Barłożnie.  Ciekawostką, którą trzeba zanotować, jest bardzo drobny tłuczeń na torowisku.  Gdyby nie zarośla, byłby tu dziś wspaniały szlak rowerowy.

            Za sobą zostawiamy betonowe ostańce, z lewej notując dawny folwark,  a po chwili desant klonów i buków od prawej, pod który podczepiają się sprytne ślimaki.  Od lewej wist pola,  z prawej przyciąga uwagę dolina,  oddzielająca nas od szosy. Przechodzimy nad olszyną, kryjącą dość okazały strumień, daremnie szukając słupów. Po lewej pozdrawiamy krowy pod nasypem,  z przodu podziwiając wielkie drzewo.

             Kościół z lewej potężnieje,  malutkie wydają się gospodarstwa w oddali, natomiast  dom z prawej jest blisko i toru, i szosy.  Przy 84,3 kilometrze kościelna wieża nadal kręci horyzontem,  przejazd wycięty w nasypie prowadzi do krzyża z lewej  oraz wierzb i wylotu na szosę z prawej.  Teraz między polnymi nasypami  znowu omijamy krowie placki i grzbiety.  Za nami wlot wąwozu,  po lewej jabłoń na zboczu, a w perspektywie wyjście, gdy już pokona my wojskowe  potykacze z suchych i ostrych badyli.

            Wreszcie nasyp z prawej zbiega lekko do Starej Jani, ukazując też drogę do Czarnego i Skórcza przez las.  Z Kościelną Janią  łączy ją szosa pod bliskim już wiaduktem przy 82,4 kilometrze. Wiadukt jeszcze trwa. Za nim w lewo płynie rzeka Janka ,zaczynając swój bieg w okolicy  Bukowin, mijając Grabowiny i Leśną Janię, przez Janię Kościelną, Kornatkę, Suchownię, Lipią Górę, Gąsiorki, Piłę, Olszówkę, Rzeżęcin, Królówlas, Morzeszczyn (tu zasila ją Beka), Dzierżążno, Brody Pomorskie wpływając w nurt Wierzycy przed Gniewem.

            Tu pięknie widać średniowieczny kościół. Przekroczywszy wiadukt, zakręcimy w lewo,  mając po lewicy pola i domy, a po prawicy niedzielną sjestę, pałac  Kurtiusa,  a po chwili szosę do Leśnej Jani (i ewentualnie Rynkówki, Rychławy i Nowego). 

            Z przodu, po lewej, widać już zabudowania stacji (3.).  Podobno budynek ten zagrał rolę stacji we Wrześni w filmie Filipa Bajona „1901: wizja lokalna”.  Dwie wsie  są jeszcze dobrze widoczne,  gdy po prawej odbija droga leśnych posiadłości Jana z Jani.  Po lewej stronie w tym miejscu zaskoczy nas ugór  z oczkiem wodnym. Naszą sąsiadką z prawej jest szosa,  tak bliska, że aż prosiło się niegdyś, by z okna pociągu machać do pieszych i rowerzystów.

            Oto docieramy do pierwszego śladu budowanej na tym odcinku autostrady – przechodzimy przez piaszczysty wyjazd dla ciężarówek. Przed stacją brakuje dwóch metrów lewej szyny. Poprzedza ją domek w sadzie po lewej, w którego obejściu klekoczą bociany.  Dworzec zaś jest zamieszkany, ale tor brzydko tu zarasta. Mieszkańcy  hodują tu gęsi, uprawiają ogródek po lewej stronie dawnego peronu, dziś niewidocznego,  cieszą się malwami, w otwarte okno wstawiają głośno grające radio. Sam dworzec kryje się w cieniu obfitej wierzby. Droga polna przed nim odskakuje w lewo, gdzieś, het, w pola do Kornatki i Bobrowca.

   Za dworcem robi się płasko i trawiasto.  Słychać wciąż radio w oknie,  widać bliską oddaloną o (około 50 m) szosę z prawej. Przed nami hałdami piachu, wykopami i maszynami chwalą się budowniczowie autostrady. Rzut oka za siebie , potem na przejazd do gospodarstwa po lewej,  mignięcie jeźdźców na zabytkowym motocyklu (może wracają ze zlotu w Darłowie?), domek przy szosie , przy której kiedyś szumiały piękne drzewa, słupek 80, 3 km i wchodzimy na teren budowy. Mniej więcej na wysokości Dużych Łąk przed Kopytkowem rozebrano 200 metrów torów,  zburzono stary mostek nad strugą,  donikąd kierując przejazd (niegdyś do Bobrowca)   i skazując na zagładę gospodarstwo z lewej, dziś jeszcze zamieszkałe i cieszące się bocianim błogosławieństwem.  Ot, nowoczesność po polsku w domu i zagrodzie.

            Dalej, na łuku torowiska, gromadzą hałdy kruszywa, dowożonego składami towarowymi ze Smętowa.  Po prawej widać już bloki dawnego PGR-u w (4.).  Kot poluje na prostej przed dawnym przystankiem,  po prawej można zauważyć pozostałości dworku,  przechodząc przez kępy rumianków dochodzi się do miejsca, w którym zatrzymywały się niektóre pociągi relacji Smętowo – Czersk i Smętowo – Starogard. Z prawej klasyczne kociewskie „szałerki”, bloki  i szpaki na linii energetycznej, ponadto droga w lewo,   obok oczyszczalni prowadząca  do Bobrowca, Lipiej Góry i Majewa.

            Potem  maszeruje się prosto  ścieżką na torze, wydeptaną przez pokolenia kopytkowskich piechurów, między polami z lewej  i prawej strony.  Po prawej  rośnie w oczach okazały dworek w Smętówku,  w tęż stronę skręca tor, otoczony olszyną.  Za zakrętem przy jeziorku z prawej  rozłożyła się betonowa twierdza GS Kopytkowo pod topolami przy 77,9 kilometrze.   Słychać już pobliski pociąg elektryczny, jadący do Gdańska.

            Ostanie przed przejazdem gospodarstwo z lewej  odpycha nas w prawo . Przejazd zbliża się nieuchronnie. W prawą prowadzą drogi do Smętówka (1 km) i Lalków (4 km),   w lewo tuż przed (5.) można pomknąć do Bobrowca (3 km).  Po lewej stronie przejazdu, wytężając wzrok, można dostrzec zarośnięte naczółki planowanego wiaduktu linii ekspresowej.

            Zaraz za przejazdem rozciąga się łąka w dolinie, obrzeżona trzciną i dekorowana przez polskie wierzby.  Z prawej omijamy pola,  z tyłu boczną drogę do Lalków.  Po lewej wyrasta znad dachów neogotycka iglica kirchy,  a my tymczasem zbliżamy się do zakrętu w lewo, z lewej ocierającego się o wysokie trzciny.  Minęło już pięć godzi, chwilę więc odpoczywamy.

            Po chwili ruszamy dalej, Przed  nami przemyka pociąg towarowy do Bydgoszczy  z doliną Wisły w tle. Łukiem omijamy domy z lewej, przycupnięte do szosy.  Z prawej raz jeszcze zauważamy dworek w Smętówku.  Teraz zakrętu w lewo ciąg dalszy, ze świetlną sygnalizacją przy 77,0  km  po prawej, pola między torami do Skórcza i Bydgoszczy tamże. Maszerujemy nasypem , widząc pierwsze domy Czerwińska i podmokłe zarośla po prawej stronie linii Bydgoszcz – Gdańsk.  Liczne strumienie i rzeczki wypływają stamtąd, by w okolicy Opalenia zasilić Wisłę. Kościół z lewej znowu wyskakuje zza krzaków i nasypu,  w którym wykopano przejazd na pole po prawej. Przed nami semafory i konstrukcje trakcji elektrycznej,  podwójny tor z prawej, z lewej bliski kościół, wyjeżdżająca na południe kolejka elektryczna. Po lewej dumnie sterczą   domy kolejowe, pręży się   stalowy wiadukt  i  lśni torowisko stacji (5.).  Jest godzina 1616. Właśnie rusza w stronę Laskowic towarowy skład, prowadzony przez dwie spalinowe lokomotywy Sm-42 w barwach Lotosu. Chciałoby się, jak amerykańscy hobos, wskoczyć do wagonu i pojechać w nieznane. Może następnym razem. Ważne, że dla nas wciąż jeszcze stoją przy peronie trzecim SP42-039 z dwoma wagonami albo ganz SN61-139, które o 547, 655, 1430, 1532, 1817, 1846 i 2231  przyjeżdżają tu ze Skórcza[1].


[1] Rejonowy Rozkład Jazdy Pociągów. Gdańsk. Ważny od 31 maja 1981 do 22 maja 1982, tabela nr 433.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *