Kolej na zbrodnię. Serial dokumentalny „Morderstwo na kolei”

  • by
MINOLTA DIGITAL CAMERA

Z mieszanymi uczuciami odnotowałem, że w jednym z kanałów telewizyjnych (Polsat Viasat History) pojawił się kolejny serial dokumentalny o pociągach. Trochę bowiem zaniepokoił mnie fakt, że pięcioodcinkowy cykl traktuje kolej wyłącznie jako pretekst do żerowania na najniższych instynktach ludzkich. Autorzy serialu epatują w nim sensacją, przemocą i okrucieństwem.

            Można jednak przypomnieć, że w opowieściach o kolei takie wątki pojawiły się już w XIX wieku razem z pierwszymi połączeniami pasażerskimi. Gdy sieć połączeń zaczęła oplatać Wielką Brytanię i Europę, okazało się, że kolej będzie synonimem postępu. Ale rozwój dróg żelaznych miał również swoją mroczną stronę. Nowy środek komunikacji niestety otworzył też nowe pole możliwości zabójcom. Izolacja, zamknięta przestrzeń, ciemność, przypadkowe towarzystwo – oto źródła lęku, który pojawił się wraz z pierwszymi doniesieniami o zabójstwach na kolei. Zaczęto więc zastanawiać się, czy jazda pociągiem nie   jest zbyt ryzykowna i czy wcześniejsze poczucie bezpieczeństwa pasażerów nie było tylko złudzeniem?

            Kolej była najdonioślejszym wynalazkiem od czasów rewolucji neolitycznej, zmieniała nie tylko bowiem nie tylko krajobraz i poczucie czasu oraz kulturę. Ze względu na przestępczy kontekst zaczęła jednak budzić nie tylko ekscytację, ale też lęk. Strach ten wzmagała świadomość, że nieliczni funkcjonariusze policji kolejowej bynajmniej nie traktowali bezpieczeństwa pasażerów priorytetowo. Do ich zadań należało najpierw zapewnianie płynności ruchu pociągów, następnie podstawowym zadaniem tej uzbrojonej formacji stało się pilnowanie wagonów towarowych stojących na bocznicach. Dopiero pod koniec XIX wieku zaczęto w niej zatrudniać oficerów śledczych.

             I paradoksalnie właśnie wtedy linię kolejową Paryż – Hawr rozsławiła powieść Emila Zoli „Bestia ludzka” (1888 r.). Pisarz analizował w niej naturalistyczną koncepcję dziedziczenie cech przodków i wpływu tejże na zachowania człowieka. Ale „Bestia…” jest przede wszystkim dowodem wielkiej fascynacji Zoli ruchem kolejowym. Przed wydaniem utworu autor przez dłuższy czas prowadził naturalistyczne badania: obserwował pociągi na liniach wychodzących z Paryża, zapisywał słownictwo techniczne, zwiedzał stacje i parowozownie, studiował dworce, odbył podróż w lokomotywie, szkicował plany sieci kolejowych, tuneli i mostów, rozmawiał z pracownikami kolei różnych szczebli.

            Nie powinno więc nas dziwić, że ważną rolę w powieści odgrywa lokomotywa „Lizetka”, bohaterami utworu są m.in. członek zarządu francuskich kolei, maszynista, zawiadowca i dróżnik, a tło wydarzeń stanowią posterunek przy kolejowym przejeździe, wagon, tunel, stacja kolejowa i dworzec. Zoli udało się w „Bestii ludzkiej” stworzyć również charakterystyczną aurę emocjonalną, towarzyszącą pociągom pasażerskim. Jej elementy składowe to mordercze instynkty pracowników kolejowych, ich mściwość, a poza tym zabójstwo z premedytacją w pociągu, mroczna tajemnica kolejowego tunelu, obraz martwego ciała na torach i spektakularne samobójstwo pod kołami rozpędzonej maszyny kolejowej.

            Wizja, stworzona przez francuskiego naturalistę, była tak sugestywna, że zainspirowała wielu innych pisarzy do snucia mrocznych opowieści z koleją w tle. W literaturze polskiej wypada w tym miejscu wspomnieć choćby o Stefanie Grabińskim. Zapewne większość czytających te słowa pamięta też, że pisarską sławę Agaty Christie ugruntowało słynne „Morderstwo w Orient Expressie”. Powieść – paradoksalnie – nikogo nie  zniechęciła do podróży tym  pociągiem. Zainteresowanie legendarną już wówczas trasą raczej wzrosło. Okazuje się więc, że nawet morderstwa na kolei mogą być formą reklamy tej niezwykłej instytucji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.