Kolej na film. „Ósemka ze sternikiem” 2023

  • by

Tak przetłumaczono tytuł filmu George’a Clooneya „The Boys in the Boat” o amerykańskich wioślarzach, którzy sensacyjnie w 1936 roku wygrali regaty olimpijskie w Hamburgu pokonując między innymi faworyzowanych zawodników z III Rzeszy. Rzecz nie najnowsza, ale w środku wakacji przyjemnie ogląda się tę wersję opowieści o amerykańskim śnie, gdy ubogi student w poszukiwaniu pracy w czasach wielkiego kryzysu postanawia zostać członkiem drużyny. To słowo odgrywa kluczową rolę w filmie: drużyna. Zgłasza się do niej ogromny tłum młodych mężczyzn, przy czym trener od razu zapowiada, że trzeba będzie mieć silne ciało i umysł, przetrwać katorżnicze próby i liczyć na szczęście. Głównego bohatera ciągną w dół  bieda i ojciec, który opuścił go w dzieciństwie, ale od początku wspiera dziewczyna, w której kiedyś ponoć się kochał. Opowieść ma być budująca, więc widzimy jak Joe pokonuje przeszkody i dzięki wytrwałości zostaje członkiem drużyny wioślarskiej, która pnie się w rankingach sportowych i finalnie reprezentuje Stany Zjednoczone na olimpiadzie w Berlinie. To współczesna wersja amerykańskiego mitów: o karierze pucybuta, który może zostać milionerem i o Ameryce jako światowym liderze: „Przywieźcie nam mistrzostwo i złoty medal”.

            Kluczowa z mojej perspektywy scena rozgrywa się na dworcu w Seattle. Widzimy tutaj piękny parowóz Great Northern  6233  i luksusowe wagony pasażerskie, których wnętrza mają drewniane boazerie z mahoniu, lustra, żyrandole i obrazy na ścianach przedziałów. I nie są to seryjnie produkowane wydruki jak w znanej nam z autopsji PKP lat powojennych, tylko oryginalne, wielkoformatowe dzieła. Już chciałem się zachwycać, ale wtedy przypomniałem sobie, że w USA w tamtych czasach nawet wśród sportowców normą był rasizm. I może dlatego tak bardzo Amerykanie cieszyli się ze zwycięstwa nad nazistowskimi sportowcami. Niemcy nie byli nadludźmi, za jakich chcieli się uważać, skoro pokonali ich zawodnicy z USA. Cała ósemka i sternik reprezentują białą rasę. Jessi Owens pojawia się na ekranie tylko przez moment, by wygłosić tajemnicze słowa „Pokażę Amerykanom, że wygram  każdy bieg”. W Ameryce  Donalda Trumpa ten film raczej nie będzie się podobał rządzącym, bo pokazuje dawne czasy, które wcale nie były piękne. A czy dzieło znajdzie uznanie kinomanów, to już inna historia. Scena kolejowa uwagi warta jest na pewno.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *