kolej

Pejzaże Kolejowej Prowincji. Linia 60 (416): Wałcz – Wierzchowo Pomorskie, czyli głucha przestrzeń albo wakacje z duchami

Tak, głucha przestrzeń, ta z klasycznych kolejowych horrorów pana Grabińskiego. Okolica, o której na pewno pomyślałby, gdyby planował następne nowele z cyklu „Demon ruchu”. Ta… Czytaj dalej »Pejzaże Kolejowej Prowincji. Linia 60 (416): Wałcz – Wierzchowo Pomorskie, czyli głucha przestrzeń albo wakacje z duchami

Pejzaże Kolejowej Prowincji. Linia 54 (413): Człuchów – Słosinko, czyli Mission Impossible albo demon ruchu nad Brdą

To zapewne demon ruchu sprawił, że po zakończeniu poprzedniej podróży natychmiast zapragnąłem wyruszyć na niezbadane szlaki. Absurdalna godzina wyjazdu z Człuchowa –  234 wymagałaby jednak,… Czytaj dalej »Pejzaże Kolejowej Prowincji. Linia 54 (413): Człuchów – Słosinko, czyli Mission Impossible albo demon ruchu nad Brdą

Pejzaże Kolejowej Prowincji. Linia 53 (216): Działdowo – Nidzica – Olsztynek – Olsztyn, czyli „kibelek”, Tanneberg i szyldkrety

  • by

Tak się zapatrzyłem, że się zgubiłem i prawie spóźniłem. Za długo zwiedzałem i musiałem biec na peron, w dodatku okrężną drogą. Ale skoro o pociągach… Czytaj dalej »Pejzaże Kolejowej Prowincji. Linia 53 (216): Działdowo – Nidzica – Olsztynek – Olsztyn, czyli „kibelek”, Tanneberg i szyldkrety

Pejzaże Kolejowej Prowincji. Linia 52 (248, 253, 201, 229): Gdańsk Wrzeszcz – Kartuzy, czyli Pomorska Kolej Metropolitalna albo błędne pociągi

  • by

Właściwie to nie wiem. Czy warto opisywać świat, który tak szybko przeminął? Czy należy wracać do Gdańska Wrzeszcza, w którym się zaczęła i skończyła piękna… Czytaj dalej »Pejzaże Kolejowej Prowincji. Linia 52 (248, 253, 201, 229): Gdańsk Wrzeszcz – Kartuzy, czyli Pomorska Kolej Metropolitalna albo błędne pociągi